sty 17 2012

Maki i Powoje na 38 Pucharze Wieczystego

Category: Klub Tańców Polskich,TurniejeMarcin @ 13:08

38 Turniej Wieczystego odbył się z tradycyjnym już rozmachem; ponad 500 par, 80 sędziów, trybuny pełne publiczności. Blichtr, blask, błysk.
W tym wszystkim pięknie zaistniały „Maki i Powoje”. Na prośbę organizatorów mieliśmy 9 wejść z tańcami narodowymi oraz prezentację mistrzowskiego kara mazurowego w wykonaniu naszej młodzieży.
I tu muszę się przyznać, że przecierałem oczy ze zdumienia. Takich Maków i Powojów jeszcze w swoim życiu nie widziałem – w to, co się wokół nas działo, nie mogłem uwierzyć. A skoro ja, Wasz Ulubiony Reporter, nie mogłem uwierzyć, to czy Wy, drodzy czytelnicy, w to uwierzycie? Jedynym uwiarygodnieniem może być tylko fotograficzna dokumentacja wszystkiego.

Ale do rzeczy. Maki były nie do poznania. Zwykle, jak mawia pan Adrian – zrzędliwe, jak dopowiada pani Marzena – przygaszone, mało pewne siebie, przygarbione. Teraz rozkwitły. Widać nie służą nam ciemne sale gimnastyczne, zatęchłe klubiki czy odrapane domy kultury. Okazało się, że nasz żywioł to blask reflektorów i tłumy widzów. Z lekcji biologii pamiętam, że do fotosyntezy i pięknego rozkwitnięcia potrzeba makom słońca i dwutlenku węgla. Słońca reflektorów i dwutlenku węgla tłumu widzów.
A jak już Maki rozkwitły, to się działo…

Najpierw wszyscy osłupieli, gdy zwykle milczący Konik odezwał się chyba pierwszy raz w życiu: „Miejmy to już wszystko za sobą!”
Później Czecho, jako najbardziej awanturujący się na parkiecie, zgłosił postulat, aby wszystkie pary, z którymi się zderzy w czasie tańca, stawiały szampana. No i zderzył się ze mną, chyba specjalnie, a to znaczy, że na następnej próbie będziemy mieli niekonwencjonalną rozgrzewkę.
Samego siebie przeszedł – zwykle stateczny i spokojny – Kris. Gdy okazało się, że po wyjątkowo uczuciowym kujawiaku tęsknie spoglądają w jego stronę śliczne kobiety, wybrał tę najpiękniejszą i ruszył z nią do rumby.

Zmysłowa rumba

Oczywiście od razu rzucił się na niego partner piękności i mielibyśmy o jednego Maka w klubie mniej, gdyby nie Wasz Ulubiony Reporter. Skoczyłem na tego twardziela – 190 cm wzrostu, 80 kg wagi, kocie ruchy, nieustępliwy wzrok.

Zdrowa rywalizacja na turnieju

Nie ma to jak fair play!

Przez skromność nie opiszę tu w szczegółach, jak uratowałem Krisa. Najadł się biedak strachu, ale przynajmniej dostał nauczkę, żeby nie startować od razu na Mount Everest. W chwilę potem – widząc co się dzieje – skoczyła na niego nasza przewodnicząca. Tym razem nie wystarczyło mi odwagi, aby ratować kolegę. Długo jeszcze było słychać piski Krisa, a potem jego przeprosiny.

A gdzie kwiaty?

Tak jak Kris zachwycił publiczność kujawiakiem, tak ja dałem z siebie wszystko podczas mazura. W chwilę potem za kulisami pojawiła się kolejna piękność, tym razem w bieli. Musiała być latynoskiego pochodzenia, gdyż szepnęła mi do ucha: „mazurrr carrramba, samba Buenos”.

Ma się to coś w sobie, nie?

Jako że języki obce idą mi tak lekko jak kujawiak, domyśliłem się tylko, że mazur jest do bani i że chętnie zatańczy ze mną sambę, ale koniecznie w boskim Buenos.
I wiecie, co jej odpowiedziałem? (a odpowiedziałem jej bez zastanowienia – chyba odczuwałem skutki bójki sprzed chwili…). Otóż odpowiedziałem jej, że wolę swoją surową żonę, swoją zimną ojczyznę i swojskiego zgrzebnego mazura. Tak jej odpowiedziałem! Kończę, bo chyba się zaraz popłaczę.

 



Ilość komentarzy: 2 do “Maki i Powoje na 38 Pucharze Wieczystego”

  1. Kris napisał(a):

    Autoryzuję ten artykuł w całości. Zaprawdę powiadam Wam – to wszysttko prawda! Kto nie wierzy niech się przyłączy do Klubu! MAKI górą!!!

  2. Adrian napisał(a):

    Tak właśnie się dzieje, jak spuści się dzieci na chwile z oka!

Napisz komentarz